POZ, AOS, szpital. Jak poprawiać organizacyjnie tę trudną układankę? Między innymi o tym dyskutowali eksperci podczas zakończonego w środę Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Jednym z prelegentów była dr Katarzyna Adamek, Prezes Zarządu Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej Sp. z o.o.

Pacjenci skarżą się na kolejki w SOR, oczekują dobrego poziomu opieki zdrowotnej w POZ i szpitalu, a przy tym – statystycznie licząc – każdy zgłasza się 9 razy w roku do lekarza po poradę ambulatoryjną. Ta sytuacja pokazuje skalę potrzeb, nie sprostamy im bez zmian w organizacji lecznictwa – zgadzali się goście jednej ze „zdrowotnych” sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Z opublikowanego niedawno raportu Rzecznika Praw Pacjenta analizującego skargi pacjentów z jakimi w latach latach 2015-2018 dzwonili na infolinię RPP wynika, że najwięcej zastrzeżeń dotyczyło lecznictwa szpitalnego – to 34 proc. wszystkich sygnałów, które trafiły do RPP. 22 proc. zastrzeżeń odnosiło się do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, 17 proc. telefonów było spowodowanych skargami na podstawową opiekę zdrowotną, czwarta w kolejności na tej liście była psychiatria – jej dotyczyło 9 proc. uwag.

– W mojej ocenie, najistotniejszym punktem układanki – gabinet, przychodnia, szpital – jest lecznictwo szpitalne. Na nim należy się skupić, jeżeli chcemy poprawić system ochrony zdrowia – stwierdził Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec podczas sesji „Gabinet, przychodnia, szpital – trudna układanka” odbywającej się w ramach XI Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC 2019) w Katowicach. Podał, że 40 proc. uwag dotyczących lecznictwa szpitalnego odnosiło się do sześciu kategorii świadczeń, ale przede wszystkim tych udzielanych w szpitalnych oddziałach ratunkowych.

Katarzyna Adamek, prezes zarządu Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej Sp. z o.o., powiedziała, że na izbie przyjęć tej placówki jeszcze 2 lata temu dyżur pełnił jeden lekarz. Obecnie jest tam już trzech lekarzy, ale to wzmocnienie kadrowe nie rozwiązało problemu, bo liczba pacjentów zgłaszających się do izby przyjęć lawinowo rośnie. Co istotne, 60 proc. pacjentów dociera o własnych siłach, tylko 40 proc. przywożą karetki, co oznacza, że spora ich grupa to nie pacjenci pilni.

Czy pomogłaby edukacja?
– W naszej izbie wprowadziliśmy triage, ale to nie ogranicza liczby skarg, gdyż pacjenci zakwalifikowani do udzielenia pomocy w dalszej kolejności nie przyjmują do wiadomości, że mają czekać – mówiła prezes Adamek. Jej zdaniem choć w pewnym stopniu w rozładowaniu kolejek może pomoc edukacja pacjentów, by wiedzieli, że z drobnymi sprawami powinni udawać się do lekarza POZ lub do nocnej i świątecznej opieki, a nie na izbę czy SOR.

Mariusz Wójtowicz, członek zarządu Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Szpitala Miejskiego w Zabrzu Sp. z o.o., przypomniał, że według danych GUS statystyczny Polak zgłasza się około 9 razy w roku do lekarza po poradę ambulatoryjną. – To nieprawdopodobne. Wynikałoby stąd, że jesteśmy bardzo chorym społeczeństwem i bardzo bogatym krajem – skomentował.

Dodał – podając przykład Szwecji – że w wielu krajach nawet w godzinach pracy poradni podstawowej opieki telefon odbiera pielęgniarka, która w drobnych sprawach udziela porady odciążając lekarza. – U nas też tak może być, ale nie za 8 zł – mówił, nawiązując do proponowanej wyceny porady pielęgniarskiej.

Również wskazywał na znaczenie edukacji: – Są kraje, w których już dzieciom się tłumaczy, że z katarem nie trzeba iść od razu do lekarza, trzeba zażyć aspirynę, zostać w domu, żeby nie zarażać innych w szkole. Jeśli przeziębienie nie mija, po 3-4 dniach udać się do lekarza. U nas nie prowadzimy nawet tak prostej edukacji – podsumował wątek.

Podczas sesji goście rozmawiali też m.in. o najnowszych dobrych wzorcach opieki nad pacjentem, opartych o koordynację. To m.in. od tych rozwiązań organizacyjnych oczekuje się, że poprawią oceny jakie pacjenci wystawiają ochronie zdrowia. Jeden z takich modeli jest u nas testowany od lipca 2018 r. – w oparciu o pilotaż POZ Plus. Objął nieco ponad 300 tysięcy populacji pacjentów zarejestrowanych u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

POZ Plus – ten model się podoba
Dariusz Dziełak, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii Narodowego Funduszu Zdrowia przyznał, że dla świadczeniodawców realizujących program POZ Plus głównym problemem okazała się biurokracja związana z wymaganymi przepisami rozliczeniami unijnych środków, w oparciu o które ten projekt jest realizowany.

– Co cieszy, projekt został bardzo pozytywnie przyjęty przez pacjentów. Wyjście z bilansami zdrowia do populacji bezobjawowych pacjentów spotkało się z dość dużym odzewem, a procent odmów udziału w projekcie jest stosunkowo mały. Rośnie też liczba osób objętych opieką w chorobie przewlekłej – zaznaczył.

Jak zauważył, jedną z ważnych ról projektu jest przywrócenie konsultacyjnej funkcji lekarza specjalisty: – Przebieg projektu pokazuje, że pacjenci, mimo  przyzwyczajeń do korzystania z wizyt u wybranych przez siebie lekarzy specjalistów, decydują się jednak na opiekę lekarza POZ, choć ten wskazuje im konkretnego specjalistę bez możliwości wyboru. Pacjenci akceptują takie rozwiązanie, bo wiedzą, że w ten sposób mają zapewnioną poradę specjalistyczną w krótszym terminie.

acek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie” podzielił tę opinię: – Pacjenci są bardzo usatysfakcjonowani, że lekarz ich wzywa i przebada od stóp do głów w ramach bilansu zdrowia. A absolutnym hitem są porady dietetyka.

W programie POZ Plus lepszy jest też nadzór nad chorymi przewlekle, którzy dostają większy koszyk badań diagnostycznych, niż ten jaki może zlecić lekarz POZ: – Mając takie właśnie kompetencje moglibyśmy może spowodować, by pacjenci nie korzystali tak często z SOR, udając się tam by uzyskać badania, których dzisiaj lekarz POZ nie może zlecić – mówił Jacek Krajewski.

– Warunkiem, żeby to wszystko o czym mówimy wykonać są przede wszystkim kadry i środki, czyli dwie rzeczy których brakuje w systemie, choć są w pilotażu – podsumował.

Co dalej z AOS
W nawiązaniu do tej części dyskusji wypłynął wątek umiejscowienia ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w systemie opieki zdrowotnej. – Od paru lat zamroziliśmy konkursy w AOS i nie jest jasne czy specjaliści przejdą do poradni przyszpitalnych czy do POZ i czy segment AOS nie zostanie spłaszczony – mówił prezes Krajewski.

Według niego dzisiaj brak stabilizacji i niepewność są podstawowym problemem specjalistów, dlatego m.in. przechodzą do prywatnych gabinetów. – Jeśli mamy termin obligatoryjnej koordynacji w POZ określony na październik 2020 roku i lekarze POZ mają zbudować w tym celu zespół, to z kim i jak z grona specjalistów my będziemy współpracowali? – dopytywał zaznaczając, że mówi o „pewnym procesie który się może się wydarzyć, jeśli mamy pulę pieniędzy na poradnie przyszpitalne i pulę pieniędzy na otwartą opiekę ambulatoryjną specjalistyczną”, które będą wyłaniane w konkursach.

Jak przekazał w odpowiedzi Dariusz Dziełak, nie zna koncepcji by wszyscy specjaliści mieli przejść do poradni przyszpitalnych.

Pytani o najlepsze ulokowanie AOS w systemie dyrektorzy szpitali uznali, że odrębny segment AOS powinien pozostać. Mariusz Wojtowicz przypomniał, że sieci szpitali towarzyszą przyszpitalne poradnie jednoimienne. – Koszty tej opieki ambulatoryjnej wrzuciliśmy w ryczałt szpitala. Ten kierunek jednak może spowodować spadek jakości i dostępności świadczeń, bo po pierwsze – nie ma dostatecznej liczby lekarzy w szpitalach, po drugie – obłożenie szpitali jest duże a rolą ich poradni jest kontrola pacjenta leczonego w placówce – rozważał.

Aleksander Zajusz, kierownik Przychodni Przyklinicznej Centrum Onkologii- Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie, Oddział w Gliwicach, przypomniał że około 20 lat temu brytyjski NHS w obliczu niezadowolenia z opieki zdrowotnej i konieczności znalezienia pieniędzy zdecydował się na cięcia w otwartej opiece ambulatoryjnej. – Efekt tamtych rozwiązań sugeruje, że nie powinniśmy iść w tym kierunku – poddawał pod rozwagę.

Pacjent woli poleżeć

Podczas sesji jeden z istotnych wątków dyskusji dotyczył też m.in. bardziej racjonalnego wydawania pieniędzy w oparciu o zmianę przeznaczenia łóżek w szpitalnictwie i ograniczenia hospitalizacji na rzecz procedur wykonywanych ambulatoryjnie. Goście zgodzili się, że konieczne są zmiany w strukturze łóżek, szczególnie w kierunku przekształcania ich w łóżka pielęgnacyjne.

– To czy liczba łóżek i koszty hospitalizacji będą maleć zależy m.in. od tego czy uda się zmienić strukturę zabiegów na rzecz ich ambulatoryjnego wykonywania – podkreślała prezes Katarzyna Adamek. – Ale w tej sprawie przeszkodą może być nawet mentalność pacjentów, bo niejednokrotnie protestują, jeżeli proponuje się im zabieg krótkoterminowy w ambulatorium zamiast hospitalizacji – zaznaczyła.

Jak przypomniał Dariusz Dziełak szpitale mogą zyskać 1 proc. ryczałtu sieciowego za zwiększenie liczby jednostek rozliczeniowych w opiece ambulatoryjnej, a 1 proc. stracić jeżeli wykonania w AOS spadną o więcej niż 5 proc. Podał, że ponad 1/3 szpitali I i II poziomu, czyli powiatowych i wojewódzkich, skorzystała z tej zachęty i zwiększyła wolumen świadczeń ambulatoryjnych w stosunku do stacjonarnych.

– Natomiast w szpitalach III poziomu i ogólnopolskich większa jest liczba takich, które przesunęły swoją działalność w kierunku opieki szpitalnej. Być może potrzebna jest zatem analiza systemowa czy te szpitale nie powinny być traktowane nieco inaczej. To co może niepokoić to także i to, że część szpitali najwyższego poziomu obniżyła przeciętną punktową wartość hospitalizacji, czyli ukierunkowała działalność częściowo na procedury prostsze, co – jak uważamy – nie jest funkcją ani misją tych szpitali – powiedział dyr. Dziełak.

Źródło : www.rynekzdrowia.pl

Zdjęcia: Rynek Zdrowia